Recenzje


English

Polska grupa Chromosomos to inne oblicze muzyki fusion. Są tu zarówno wpływy progresywnego rocka, muzyki wschodnioeuropejskiej i bałkańskiej. Spora dawka Ornette'a oraz polirytmiczne ślady Decoding Society Shannona Jacksona. Mocne rytmy podzielone zmianami tempa przez zwariowane, wypełnione energią napędową uderzenia perkusisty Dominika i płynnym tempem basisty Lamcha. Kasiukiewicz i Kluczniak robią zwariowane pętle, raz grajac w jednogłosie, żeby potem oderwać sie w solówkach spotykających sie w warstwie rytmicznej. Puzonista i perkusista bawią się, dodając troche elektroniki dla dodania ostrosci. Dominik prezentuje cała gamę dźwięków i chociaż w grze nie ma nic radykalnego to czuje się pełną swobodę poruszania sie w przestrzeni dzwiękowej.
Michael Rosenstein ( 2006 American Magazine "CADENCE MAGAZINE" 3/06)

Wyraźne zamiłowanie do jazzu jak i rocka czy jungle inspiruje młody polski kwartet Chromosomos do konfrontowania akustycznego grania z elektronicznymi efektami i rytmami. Zajmujące wejścia instrumentów dętych współgrają ze wzlotami drum'n'bassowej perkusji, podkreślonymi jeszcze przez potężny kontrabas. W finale Phonophobis zręcznie łączy energiczne fusion bliskie atmosferze tworzonej przez Groove Gang Juliena Lourau, co powinno zadowolić miłośników tego gatunku.
Guillaume Belhomme ( 2005 French Magazine "Jazz Hot" )

Brzmienie płyty "Phonophobis" jest akustyczne, nie licząc kilku syntezatorowych plam oraz subtelnych komputerowych przekształceń barw kontrabasu, perkusji oraz puzonu, które raczej je urozmaicają niż redefiniują. W sekcji pojawiają się natomiast podziały typowe dla drum'n'bassu (Katrynka) oraz hip-hopu (Turbo Kaszlak), melodyka zostaje urozmaicona skalami bałkańskimi (Tanzbude), daje o sobie także znać tęsknota za melorytmicznym żywiołem bebopu ( Snobepop) oraz elegancją i wstrzemięźliwością typową dla estetyki cool (Sign of Life).
Michał Mendyka (2005 Jazz Forum)

W porównaniu z poprzednią płytą, ta jest zdecydowanie mniej... groovowa. Elementy elektroniczne pojawiają się, jednak przede wszystkim jako uzupełnienie muzyki, a nie stanowią jej podstawowego elementu. W zamian słuchamy saksofonu i puzonu jako głównych instrumentów melodycznych. Do tego dochodzi dosadny, niekiedy rockowy niemal bas i melodyjna perkusja Dominika. W jednym z utworów pojawia się śpiew Bente Kahan i muzyka z lekka zbliża się do world music. Całość brzmi świeżo, a słuchanie płyty sprawia niekłamaną przyjemność.
Paweł Baranowski (2005 Diapazon)

Na drugim albumie zespół, w odświeżonym składzie, zdecydowanie odnalazł swą ścieżkę. Na "Phonophobis" jawi się piewcą smakowitego jazzu na miarę współczesności. Płyta posiada więc wszelkie tradycyjnie jazzowe wartości - i to w dobrym wydaniu, wzbogacone jednak o groovy-drum'n'bassową motorykę czy subtelne elektroniczne preparacje instrumentów i drobny komputerowy retusz brzmienia.
Łukasz Iwański (2005 Fluid )

Chromosomos grają nowocześnie, śmiało wchodzą na obszary drum'n'bass, jungle, house, nagrania przyprawiają szczyptą folku bałkańskiego, elektronicznie przetwarzają dźwięki akustyczne, nie obawiają się także cyfrowo wygenerowanych dźwieków, z upodobaniem odwołują się do muzyki transowej. Brzmi to trochę tak, jak zmaganie się dwóch potężnych żywiołów: ziemskiego i powietrznego. Na szczęście uroda tych zmagań jest niezaprzeczalna, więc choć z lekką obawą o skołatany system nerwowy, to jednak zanurzyłem się w "phonophobi" raz i drugi i trzeci. I wam też taką kuracje polecam.
Krzysztof Kuczkowski (2005 Gitara i Bas)

Chromosomos to polski zespół szeroko inspirowany muzyką bałkańską i blisko-wschodnią, klezmerską, nową muzyką wschodnioeuropejską, post-rockiem i funkowo-jazzową fuzją M-Base. Dorzuć do tego odrobinę elektrycznego Ornette Coleman i już wiesz, o co chodzi. Mimo, że brzmi ciężko w czasie popisowych solówek gitarowych, projektowi temu udaje się uniknąć wplątania w gąszcz jazzowo-rockowej fuzji dzięki inteligentnym kompozycjom i wpływom ludowym. Jeśli odpowiadają ci bardziej rockowo zabarwione z nagrań Knitting Factory Records, powinieneś tego posłuchać. Album jest również bardzo dobrze nagrany.
Eric Lewis (2002 American The Jazz Magazine "Jazz Now")

Aż z Polski dotarła do nas myzyka instrumentalnego tria (gitara, bas, perkusja), a raczej kwartetu dzięki zaproszonym gościom (instrumenty dęte, śpiew), kierowanego zza bębnów przez Artura Dominika. Jego muzyka wychodzi poza granice stylistyczne jazzu, rocka progresywnego, czy muzyki etnicznej, wszystkie je łącząc w niezwykle ekspresyjnych poszukiwaniach. I tak Chasyd, temat otwierający płytę, ogranicza się do brzmień Dalekiego Wschodu, Pitbul skłania się do energicznego jazz-rocka, a Jascha prezentuje fuzje muzyki bałkańskiej z harmoniami jazzowymi, w odważnej autorskiej kompozycji.
Rafa Dorado (2002 Spanish Audio Magazine "Margen" )

"... Niby pobrzmiewa to „coś” echami nowojorskiego M-BASE-u, a la Lost Tribe i Greg Osby, jest w tym szczypta tzadikowskich klimatów odowłujących się do tradycji klezmerskiej (znakomity „Chasyd”), jest coś z Frippa, Colemana i Skopelitisa. Jednak nie ma tu mowy o bezmyślnym kopiowaniu. Muzycy wzięli z jazzu to, co akurat najciekawsze, a że są ludźmi młodymi i otwartymi na muzykę nową, nic dziwnego, że jazzowe frazowanie podparli rockowym czadem. Reasumując, debiut nr 1 minionego roku."
Piotr Iwicki & Olaf Szewczyk (2002 Gazeta Wyborcza)

"...Stara zasada dobrej sztuki glosi, że ważne są nie tyle zależnosci i powinowactwa stylistyczne, ile sposób ich przekraczania, ważne jest to, jak się z tych zależności wychodzi, jak na fascynacjach i inspiracjach buduje się to, co własne i orginalne. Wydaje się, że "Ultra Project" nosi cechy orginalnosci zasadzającej się wszakże nie tyle na nowatorstwie stylistycznym - bo bez wątpienia muzykom Chromosomos zależy na stworzeniu przynajmniej zalążka nowego stylu - ile na swieżości wykonywanej muzyki, na wewnetrznych spieciach, kontrapunktach, na odważnym korzystaniu z tego co już zostało odkryte, na dynamice poszczególnych realizacji."
Krzysztof Kuczkowski (2002 Gitara i Bass)

"...Gęste faktury, mocny, niekiedy groovowy, rytm, ciekawie prowadzone solówki i wspaniała ich ekspresja. Taka jest współczesna nowa muzyka, wywodząca swe korzenie także z jazzu i w tę nową koncepcję wpisuje się Chromosomos. To dobrze, bo takiej muzyki w Polsce się nie gra, a myślę, że i w Europie zespołów o podobnej koncepcji jest niewiele."
Paweł Baranowski (2002 diapazon.pl)

" ... Czyżby wreszcie na polskiej scenie awangardowej pojawiła się alternatywa dla kojarzonego z trójmiastem yassu? Być może tak - za sprawą wrocławskiej grupy Chromosomos, w muzyce której łączy się wszystko to, co we współczesnym odjechanym jazzie najważniejsze. "
Wojciech Hadam (2001 e.pl )

"...Ciąg dalszy tych eksperymentów słychać było w piątkowy wieczór w ,,Blue Nocie'', gdzie trójkę młodych muzyków wspierał jeden z najlepszych obecnych polskich saksofonistów - Adam Pierończyk. Mimo że mieszka on na co dzień w Niemczech to takimi koncertami, jak ten z Chromosomos, potwierdza, że nie traci kontaktu z polskimi muzykami i przede wszystkim z polską widownią. Koncert, który trwał ponad dwie godziny było to jakby wyreżyserowane jam session. Muzycy co jakiś czas bowiem bawili się dźwiękami i próbowali przekonać publiczność, że dla nich jest to zabawa i tak też powinna traktować to publiczność. "
(2000 Głos Wielkopolski)


MP3